| Spotkanie autorskie L.U.C z fanami na SLOT Art Fes 09.07.2010 |
Akcja „Podaj dalej”. Historia z „Energocyrkulacji” - podawanie energii jest oczywiście oczywiste. Zawsze trzeba poszukiwać pozytywnych stron. Ta akcja polega na przykład na pomaganiu młodym twórcom zaistnieć na scenie hip hopu. Dlatego na tej płycie umieściłem remiksy młodych ludzi - by pomóc im coś zrobić. Pamiętam swoje początki, gdy rynek był pełen twórców i było ciężko komukolwiek się wybić - nie było dla nas miejsca. Dziś jest tak samo. Fajnie jest pomagać, trzeba troszczyć się o innych ludzi, poza tym, to wszystko do nas kiedyś wróci jak bumerang. To jest moja filozofia. Jak wygląda na dzień dzisiejszy twój kontakt z show biznesem? Jesteś rozpoznawalny, ty i cały zespół. Tak, czasem pojawiamy się tu i ówdzie, ale nie chciałbym przegiąć. Daję tylko tylko tyle i tylko wtedy, gdy uważam to za słuszne. Chcę opowiadać wam o muzyce, rozmawiać o tym co robię i o sprawach z tym związanymi, a nie o kremach na zmarszczki, bo to już jest jakimś totalnym przegięciem. Co z „39/89”? „Głos pokolenia wychowanego na przełomie” - skąd to? Otwieram szufladę, mówię „jest” - wypalę, powielę... (śmiech). Ale niestety ktoś inny zadecydował o premierze przede mną i umieścił płytę w internecie. Jest w tej płycie o „sovietmental”, czyli o ludziach z PRL-u. Po „Planecie...” miałem zajawkę na musical, ale okazało się że nie mam na to kasy i stworzyłem taki projekt. To była chęć sprawdzenia tego co było wcześniej, bo w szkole nie uczyliśmy się o tym za bardzo. PRL to bloki i ulice, rzeczywistość, która nas dołuje. Wszystko co nas dołuje i wnerwia zawarte jest w „39/89”. Czy odnalazłeś siebie? Nie. Nazywam siebie obywatelem kosmosu, bo, bo ci odpowiem - jestem artystą? Mamy jedno życie, przeżywamy i doświadczamy je cały czas. Tak, z każdym nowym doświadczeniem możemy okazać się kimś innym. Studiowałem prawo, ale kiepsko rozumiałem co do mnie mówiono. Odnalazłem to, że nie chcę być prawnikiem. Powinniśmy robić to co lubimy, ale trzeba przemyśleć i dojść do tego, kim chce się być, aby znaleźć miejsce dla siebie i być szczęśliwym. Każdy jest przeznaczony do bycia kimś. Łączysz cztery galaktyki sztuki. Opowiedz coś o tym... To kolejna moja filozofia, w której łączę muzykę, lirykę, film i grafikę. Rysować nie umiem, ale z resztą sobie jakoś radzę. Tylko suma wszystkiego ma sens - daje większe wrażenie, ale jest przy tym mnóstwo pracy. To bardzo ekspresyjny rodzaj sztuki. Na „Planecie...” odciąłem film, bo postawiłem znowu na ludzi. To jest zabawa czterema formami i mam nadzieję być z tego dumnym. Czemu chciałeś wrócić na Slot? Bo chyba tylko tu i może jeszcze na dwóch koncertach otrzymałem taką energię od publiczności. Wierzysz że wyzwolimy się z „sovietmentalu”? Co go zastąpi? Czy dzięki swym płytom czujesz się odpowiedzialny za to (ewentualne) wyzwolenie? Wierzę, bo gdybym nie wierzył to bym nie nagrywał. Ale ja widzę rewolucję perspektywy. Jest zmiana, bo coraz więcej ludzi jeździ na festiwale. Najważniejsze jest myślenie o innych. A soviet nastawiał się na zamknięcie. Czuję się współodpowiedzialny, tak. Chciałbym dać coś ludziom. Niemcy mają Volkswagen, Amerykanie - McDonald’s a my, obywatele Kosmosu, powinniśmy czuć się dumni z naszej historii - walczyliśmy o pokój i wolność. Wiele rzeczy nie jest dostępnych albo nie są one podawane w ciekawy sposób. Co z projektem o Katyniu? Z Katyniem było dość trudno. Zrobiliśmy spektakl na projekcie „39/89”, wtedy różni ludzie stwierdzili, że mam pomysł, więc zlecili mi sporo rzeczy, m.in Katyń. Uwielbiam opowiadać o historii w asyście. Dla mnie jest to forma spełnienia się. Katyń to rzecz bardzo traumatyczna, w porównaniu na przykład z PRL-em, z którego można było kpić. Katyń natomiast jest dramatyczny. Długo zastanawialiśmy się jak przedstawić to muzycznie. Wymyśliliśmy las, i to o wiele gorszy niż ten z powieści Tolkiena. Tworzyliśmy to przez trzy miesiące. W drodze do domu, gdy jechałem pociągiem, dzwoni do mnie manager z wiadomością o katastrofie smoleńskiej. M.in. dla ludzi którzy w niej zginęli mieliśmy grać koncert. Wróciłem do domu, włączyłem telewizor i zobaczyłem TEN las, który wymyśliliśmy. Dla mnie to jest Katyń. A teraz ciężko to grać w tak krótkim czasie po katastrofie. Znając polską mentalność, zaraz usłyszelibyśmy zarzuty, że wykorzystujemy tragedię do celów zarobkowych. Czekamy aż szum wokół tego wydarzenia trochę ucichnie. Rzecz polega na tym, że Katyń to miejsce specyficzne. W przeszłości ginęła tam inteligencja polska, teraz historia zatoczyła koło. Czy mógłbyś uchylić rąbek tajemnicy nad czym teraz pracujesz? Niedługo będę miał pięciolecie pracy solowej. W tym czasie przeżyłem przełom w swojej twórczości. Jeśli nie polegnę na technologii, to w październiku wydam nową płytę z nowymi gośćmi, ale nie zdradzę jeszcze kto to będzie. Dodam tylko, że będzie ona w tym samym klimacie, ale takiej płyty jeszcze w Polsce nie było. Zrobię wszystko, by dostarczyć wam nowych tekstów bo wracam do mikrofonu. |